śmierć, ring, boks, walka, zawodnicyPo całkiem niedawnej śmierci Francisco Rodrigueza, w bokserskim świecie ponownie wybuchła dyskusja na temat tego, jak zabezpieczać zawodników. Pomimo tego, że najoczywistsza metoda (czyli niedopuszczanie do walk osób, które fizycznie się do tego nie nadają), znana jest od dziesiątek lat, na chwilę obecną znamy już ponad 700 podobnych przypadków. Umierający zawodnicy nie są zazwyczaj personami z pierwszych stron gazet, mało kogo więc interesuje śmierć jakiegoś Peruwiańczyka od ciosów w głowę, czy też informacja o tym, że zaczynający karierę, młody Francuz zapadł po walce w śpiączce, z której już nigdy się nie wybudził. Jednak to, że o problemie się mówi jedynie z rzadka, nie oznacza że kompletnie nie istnieje. Większość śmiertelnych wypadków nie jest dziełem czystego przypadku – ginący bokserzy zazwyczaj już wcześniej posiadali uszkodzone narządy, skrzepy w mózgu, czy też mikropęknięcia czaszki. Organizatorzy nie przestrzegając ustalonych reguł, często przymykają oko na obowiązek prześwietleń i odpowiednich badań przed walką, patrząc jedynie na zysk. Niejednokrotnie za fatalny finał, całą odpowiedzialność ponoszą sędziowie. Kierując się na ślepo zasadą „show must go on … no matter what”, pozwalają na kontynuację walk, nawet w sytuacji, kiedy jeden z zawodników mocno krwawi bądź słania się na nogach. Jednym z bardziej znanych przypadków braku interwencji sędziowskiej, która doprowadziła do śmierci zawodnika, było starcie pomiędzy Emilem Griffithem i Ben Paretem. Ten drugi, broniący się mistrzowskiego tytułu, podczas walki zaplątał się niefortunnie w linach – całkowicie bezbronny przyjął kilkadziesiąt ciosów. Sędzia przerwał walkę dopiero wtedy, kiedy zawodnik padł nieprzytomny na matę. Kilka godzin później zmarł w szpitalu. Przypadków, w których bokserom o włos udaje się uniknąć śmierci jest jeszcze więcej – najsłynniejszy wydarzył się z 1975. Trhilla in Manila, prawdopodobnie najlepsza walka bokserska w historii, pomiędzy Frazierem i Alim dla obu skończyła się w szpitalu. Muhammad wygrał tylko i wyłącznie dlatego, że jego rywal poddał walkę kilka sekund szybciej od niego. Obaj w wywiadach przyznali, że nigdy wcześniej w swoich karierach nie byli bliżsi śmierci.

Comments are closed.