MMA, kariera, mistrz, sztuka walkiCzego by nie mówić o naszych wschodnich sąsiadach, dwóch rzeczy nie można im z pewnością odmówić – pięknych kobiet oraz doskonałych specjalistów sztuk walk. Do najwybitniejszych przedstawicieli tej drugiej grupy, bez wątpienia należy żywa legenda MMA, Fiodor  Jemieljanienko. Swoją karierę rozpoczął już w 3 klasie – rodzice zapisali go na judo oraz sambo. Zdobycie czarnego pasa oraz uprawnień mistrzowskich zajęło mu niewiele ponad 10 lat.  Seryjnie wygrywane turnieje w obu stylach sprawiły, że Fiodor zaczął szukać dodatkowych wyzwań. Nie zastanawiając się długo,  Jemieljanienko postanowił spróbować swoich sił w MMA. Swoich pierwszych 11 walk stoczył w ramach serii RINGS. Jego jedyna porażka była dziełem przypadku – rozcięty łuk brwiowy sprawił, że sędziowie przerwali walkę przed czasem. Od tamtego momentu Fiodor nie przegrał jednak żadnego pojedynku przez blisko 10 lat. Po przejściu do prestiżowej organizacji PRIDE, zdobył mistrzostwo świata w wadze ciężkiej, którego bronił przez 4 lata, aż do momentu przeistoczenia się PRIDE FC w UFC. Wówczas  Jemieljanienko postanowił zmienić barwy – wiążąc się kolejno z M-1 Global oraz Affliction, wygrywał kolejne pojedynki, do swojej kolekcji dodając mistrzowski pas tejże drugiej. W 2009 podpisał kontrakt na kilka walk z organizacją Strikeforce. O ile w pierwszej poradził sobie doskonale, nokautując niepokonanego wcześniej Bretta Rogersa, o tyle kolejne okazały się totalną katastrofą. W starciu z mało znanym Fabriciem Werdum, musiał się poddać, gdy Brazylijczyk założył mu trójkątne duszenie. Próbując odzyskać twarz, stanął naprzeciwko Tima Silvy, który jednak od pierwszej sekundy całkowicie go zdominował. Kolejną próbą powrotu do walki o najwyższe tytuły była walka z Danem Hendersonem. Udało mu się znokautować Amerykanina, kiedy jednak przystąpił do zakładania finalnego chwytu, ten wyślizgnął się spod Fedora i trzema nagłymi ciosami w głowę powalił go na matę. Przegranie trzech walk z rzędu sprawiło, że plotki o zakończeniu kariery przez  Jemieljanienkę są coraz powszechniejsze, sam mistrz obiecał jednak, że nie powiedział jeszcze w MMA ostatniego słowa.

Comments are closed.